Niecodzienne lekcje historii z Michałem Pilasem [ROZMOWA]

Magda Wojciechowska: Prowadzisz warsztaty online związane z historią. Zapytam trochę zaczepnie: po co nam historia?

Michał Pilas: Widzę historię jako łuk. Poznając najdalsze momenty życia człowieka, naciągamy cięciwę, cofamy się, aby wystrzelić, pójść do przodu. Moim zdaniem historia to nie tylko daty. Ważna jest umiejętność obserwacji działań ludzkich i nauka na błędach innych. Wyciągamy wnioski, aby wydarzenia z przeszłości się nie powtórzyły, np. żeby nie doszli do władzy ludzie, którzy na tę władzę nie zasługują. 

Czy historia kołem się toczy?

Nie. Historia nie jest kołem, bo się nie powtarza. Jest pewnego rodzaju sinusoidą. Zdarzają się w historii sytuacje, które nie są takie same, ale możemy zaobserwować w nich podobieństwa. Moim zdaniem dzieje się to cyklicznie. Nie jest to zależne od czasu, lecz od warunków sprzyjających możliwości wystąpienia danych sytuacji. 

Kiedy zainteresowałeś się przeszłością?

Miałem kilka lat i oglądałem z rodzicami seriale, takie jak „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie”. Zacząłem zadawać pytania: „co to jest? dlaczego? jak?”. W przypadku historii okazało się, że można bardzo daleko iść w te dociekania. Pytać nie tylko o przeszłe wydarzenia, ale też o społeczeństwo, geografię, kulturę. 

Byłeś dociekliwym uczniem? 

Zdecydowanie. Najpierw interesowała mnie II wojna światowa. Potem czasy średniowiecza, a więc rycerze, zamki i bitwy. Film „Krzyżacy” Forda zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Ważne dla mnie było to, że w filmie pojawia się chorągiew mojego miasta Bartoszyce, w którym stał zamek prokuratora krzyżackiego. 

Film „Spartakus”, z Kirkiem Douglasem, zainspirował mnie, aby czytać o starożytnym Rzymie, a potem jeszcze bardziej podbił to zainteresowanie „Gladiator”. Natomiast, jako archeologa, zafascynowała mnie epoka kamienia. Obecnie mam wkrętkę na Scytów, czyli koczowniczy lud żyjący w starożytności na obszarze dzisiejszej Ukrainy. To byli jeźdźcy, którzy strzelali z łuków i mieli mnóstwo wyrobów ze złota, chociaż sami go nie produkowali. Okazuje się, że byli także w Polsce m.in. w miejscowości Chotyniec, gdzie odkryto osadę ich kultury. Mówiąc klasycznie „wkręciłem się w temat”.

fot. Rekografia Bartek Janiczek

Uczniów Szkoły w Chmurze także uczysz o tych Scytach? 

Tak. Uważam, że historia jest fascynująca, kiedy nie owijamy w bawełnę i nie upraszczamy schematów, a rzucamy wyzwania. Zafascynowałem się Scytami i opowiadam o nich uczniom. Może to kogoś zainspiruje? Sprawi, że młody człowiek zainteresuje się tak starą sztuką, jak łucznictwo konne albo zacznie przygodę z jeździectwem. Kto wie, co może wyniknąć z takiej lekcji? Wydaje mi się, że poszukiwanie swojego miejsca we wszechświecie, może być ciekawsze, jeżeli widzimy wiele perspektyw.

Jak starasz się zainteresować najmłodszych uczniów, a jak mówisz do starszych, licealistów?

Najmłodsi uczniowie mają ogromną potrzebę rozmowy – opowiadam im historię, a przy okazji rysujemy czy wyklejamy. Zerówkowicze byli niezwykle ożywieni tym, jakie buty nosili ludzie w średniowieczu. Jak to możliwe, że zdarzały się buty nie szyte na prawą i lewą stopę, tylko robiono dwa takie same? To ich właściciel wybierał, który będzie na prawej, a który na lewej stopie. Kształty niektórych butów przypominały im te współczesne. 

Dla uczniów klas 5-8 szkoły podstawowej oraz liceum prowadzę zajęcia „Historia w filmie”. Polegają na tym, że podaję tytuł filmu, który oglądamy przed kolejnymi zajęciami. Ostatnio analizowaliśmy film pt. „Piraci z Karaibów” pod kątem tego, co jest w nim historyczne, a co zmyślone. Zastanawialiśmy się, czy przygody Jacka Sparrowa mogłyby być prawdziwe albo, czy stroje były charakterystyczne dla XVIII wieku?

Są też zajęcia nazywane „Historia bez trzymanki”, w trakcie których poruszamy tematy trudne tematy np. ludobójstwa. Omawialiśmy ostatnio problematykę Czerwonych Khmerów i ich przywódcy Pol Pota. W trakcie trzech lat doprowadził do ludobójstwa, zabijając, według różnych danych, od 10 do 30 procent ludności Kambodży. To jedno z większych ludobójstw w historii ludzkości! Takie problemy trzeba poruszać, aby pokazać młodym ludziom, że dopuszczanie do władzy pewnych jednostek może doprowadzić do katastrofy. 

Czy uczniowie potrafią Cię zaskoczyć?

Nieustannie. Za każdym razem pojawia się ktoś, kto mnie zaskakuje. Jest uczeń, który pasjonuje się czasami augustowskimi, zna się nie tylko na polityce, ale i na modzie tamtego okresu. Sam szyje stroje. Na zajęciach filmowych na temat „Piratów z Karaibów”, rozpoznawał peruki i zauważał, która jest typowo brytyjska, a która z kolei jest peruką w stylu pruskim.

Mamy uczniów, którzy zajmują się modelarstwem, robią modele czołgów i o każdym mogą coś powiedzieć. 

Czy zdarza się, że podczas warsztatów uczniowie zadają Ci trudne pytania, na które nie znasz odpowiedzi?

Jak najbardziej! Zdarzają się pytania, które określiłbym jako złożone. Są związane z moim światopoglądem i odbiorem historii. Dlaczego uważam je za trudne? Odpowiedź jest prosta. Nie chcę, aby uczniowie wyrabiali sobie zdanie na zasadzie „bo pan tak powiedział”. Zależy mi na tym, aby sami próbowali ocenić dane zagadnienie. Ostatnio zadano mi pytanie: „Kto pana zdaniem był gorszy: Car Mikołaj II czy Lenin?”. Pozwolę sobie nie udzielić teraz odpowiedzi. 

Jest jedno, można by rzec, legendarne pytanie, które zawsze pada i na które muszę odpowiedzieć: co jadł pan na śniadanie?

Czego chcesz nauczyć uczniów?

Żeby czerpali z życia jak najwięcej i rozwijali swoje pasje. W dzisiejszych czasach młodzi szybko odpuszczają – mają problem, kiedy coś nie działa, ale nie szukają rozwiązań. Dlatego chcę im pokazać, że warto zadawać pytania i szukać odpowiedzi. Wiedza sama nie przyjdzie. Trzeba działać i dociekać.

Czy na Twoje zajęcia można dołączyć w dowolnym momencie roku szkolnego? 

Tak. Rozmawiamy na różne tematy i myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Lekcje nie są ze sobą połączone, każda jest o czymś innym. Dlatego, można  dołączyć na zajęcia w dowolnym momencie.  

Czy jest coś, co uważasz za swój edukacyjny sukces?

Nie mnie oceniać, czy moje działania są sukcesem. Pozostawię to innym. (śmiech) Chcę, , aby dzieci i młodzież zrozumieli, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim  ludzie, od których możemy się uczyć. Ludzie, którzy coś robili, myśleli, czuli. Wiadomo, nie zawsze było dobrze i spokojne. Trwały wojny czy epidemie, jednak żaden kryzys nie trwał wiecznie. Warto dostrzec inne drogi. Czasem zaryzykować i zrobić coś nowego, czego jeszcze nie zrobił nikt. Dla mnie, niczym dla samuraja, ważniejsza jest droga niż cel. Jak już wspominałem, o moich sukcesach, jeżeli takie będą, opowiadać będą inni.

Lubisz swoją pracę?

Posłużę się cytatem japońskiego powieściopisarza Shūsaku Endō, który w utworze „Szaleniec?” napisał: „Człowiek, który szczerze kocha innych ludzi, który szczerze ludziom wierzy, choć oszukany, choć zdradzony, wciąż czuwa, aby nie zgasło w nim światełko ufności i miłości. Taki człowiek w obecnym świecie uważany jest za głupiego, a on nie jest głupi… On jest szaleńcem. Szaleńcem, który stara się, aby nigdy nie zgasło maleńkie światełko, które w sobie zapalił dla ludzi”. To zdefiniowało moje podejście do wielu spraw, w tym również do pracy: 

Staram się być takim szaleńcem. Postanowiłem, że będę robił w życiu to, co chcę, co daje mi radość. Gra zwana życiem jest dla mnie grą na moich warunkach. Więc odpowiedź na zadane pytanie jest krótka, ale szczera: „Tak, lubię swoją pracę”. Życzę każdemu, żeby robił to, co chce i jak chce, aby przynosiło mu to frajdę i nie krzywdził innych. 

fot. Michał Kwaśniewski

Michał Pilas z wykształcenia archeolog. Pasjonuje się historią, gra na gitarze, jeździ konno i strzela z łuku, a ostatnio zafiksował się na starożytnych Scytach. Dołączając do zajęć prowadzonych przez niego, możecie spodziewać się wielu niespodzianek! Czego nie będzie? Na pewno nie będzie nudy, wykładu, ani dyktowania notatek. Spodziewajcie się nieszablonowych i interesujących zajęć. Nie będziemy też ukrywać, ale Michał Pilas to bardzo pozytywny człowiek, który zabierze Was w szaloną podróż.

Na warsztaty z historii prowadzone przez Michała Pilasa przychodzi wielu Chmurzan. Zapraszamy też Ciebie, szczegóły znajdziesz w kalendarzu na platformie i w aplikacji 🙂 

Zdjęcie tytułowe – fot. Waldek Stube Fotostube


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *